Radosna wiara - Piesza Pielgrzymka do Częstochowy 2014 r.
Wpisany przez ks. Rafał Masarczyk SDS   
sobota, 06 września 2014 15:37

Już po raz 34. w dniach 2-10. 08. odbyła się Piesza Pielgrzymka Wrocławska na Jasną Górę. W tym roku zdecydowaliśmy się iść całą rodziną, tzn. ja Anna, mój mąż Waldek i nasze trzy córki oraz nasi przyjaciele. Wstaliśmy wcześnie rano w sobotę i udaliśmy się autobusem do Wrocławia. Tam, po wspólnej modlitwie i błogosławieństwie biskupa, wyszliśmy na pielgrzymi szlak. Postanowiliśmy  pielgrzymować razem z grupą salwatoriańską prowadzoną przez ks. Łukasza Anioła i ks. Macieja Szeszkę. Później dołączyli do nas również inni salwatorianie: ks. Damian Jaje, ks. Wojciech Czarnota i ks. Michał Gołębiowski. Dzięki nim mogliśmy skorzystać ze spowiedzi, bo tylko Szwedzi szli na Jasną Górę bez spowiedzi, porozmawiać, wysłuchać konferencji, ale także poprawić sobie humor podczas wędrowania, powtarzając zajawki ks. Macieja, np. Gazu, gazu do obrazu. Te 9 dni dostarczyło nam tylu wrażeń, że opowiemy tylko o niektórych.

Dzień pielgrzyma zaczyna się wcześnie rano ok. godz. 5:00. Po przebudzeniu musieliśmy zwijać śpiwory, karimaty i namioty, odłożyć bagaże w wyznaczone miejsce. Czasami nawet zdążyliśmy  umyć zęby i zjeść śniadanie :). Podczas pierwszego etapu śpiewaliśmy Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, odmawialiśmy jutrznię i witaliśmy się z braćmi i siostrami, życząc sobie miłego dnia. Na pielgrzymce do każdego zwracaliśmy się bracie, siostro. Dzięki temu czuliśmy się jak jedna wielka rodzina Dzieci Bożych. Po pierwszym odcinku trasy przychodził czas na posilenie swojego ciała. Na stoły na karimatach wjeżdżały kanapki z paprykarzem, konserwą tyrolską, gulaszem angielskim i pasztetem belgijskim. Nigdzie takie kanapki tak nie smakują jak na pielgrzymce. Wzmocnieni na ciele, wyruszaliśmy na drugi etap, podczas którego wzmacnialiśmy swojego ducha. Zawsze czytana była Ewangelia, po której wchodziliśmy w strefę ciszy, a po niej zazwyczaj któryś z kapłanów wygłaszał dla nas konferencję. Czas leciał bardzo szybko i zaraz po konferencji dochodziliśmy na miejsce, gdzie najczęściej odprawiana była Eucharystia. Dla nas niezwykłe są te Msze Święte, sprawowane w lasach, na łąkach lub w parkach. Każdy z księży idących na pielgrzymce, odprawia ją w intencji otrzymanej od konkretnego pielgrzyma. Pomimo zmęczenia czekaliśmy na słowa głównego przewodnika ks. Stanisława Orzechowskiego, które kierował do nas podczas kazań. Nie trzeba było się specjalnie skupiać ani wysilać, aby ich wysłuchać, ponieważ mówił językiem prostym, zrozumiałym, o sprawach dotyczących każdego z nas. To ksiądz mądry mądrością Bożą i życiową z ogromnym doświadczeniem i poczuciem humoru, który swoje spostrzeżenia i obserwacje wplatał w kazania. W tym roku tematem przewodnim homilii był Jezus Chrystus, bo hasło tegorocznej pielgrzymki brzmiało „Otwórzmy drzwi Chrystusowi”. Otwiera się drzwi tylko temu, kogo się zna. Orzech w swoich kazaniach chciał ukazać nam Jezusa z różnych perspektyw i zachęcał nas do otwarcia Mu drzwi. Z głową pełną przemyśleń wyruszaliśmy na kolejne etapy, podczas których odmawialiśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego i różaniec. Podczas drogi towarzyszyły nam pieśni i piosenki. Pielgrzymka jest także świetnym czasem do poznawania i rozmów z ludźmi, przez których przecież też mówi do nas Pan Bóg. Wydawać by się mogło, że podczas pielgrzymki ludzie tylko się modlą i nie mają sił do wygłupów, śmiechu. Wręcz przeciwnie, owocem pielgrzymowania jest ogromna radość, która przejawia się w uśmiechach, pogodzie ducha, żartach, a nawet wygłupach. Po całym dniu wędrowania dochodziliśmy do miejsca noclegu, gdzie rozbijaliśmy namiot, myliśmy się                    i uczestniczyliśmy we wspólnych zabawach zakończonych apelem jasnogórskim. Ten nasz trud wsparty był modlitwą dużej grupy pielgrzymów duchowych z Obornik Śląskich. Jesteśmy Wam wdzięczni za modlitwę. Na naszej drodze spotykaliśmy wielu wspaniałych ludzi, którzy wystawiali jedzenie, picie, pozdrawiali nas lub na miejscu noclegu wpuszczali do swoich domów, abyśmy mogli się umyć.
Pozornie życie pielgrzyma jest monotonne i przewidywalne. Jednak każdego dnia uczestniczyliśmy w wielu różnych zaplanowanych lub nieprzewidzianych wydarzeniach. Pierwszego dnia, ponieważ była to sobota, wędrowało z nami wiele osób, m.in. siostry boromeuszki z Trzebnicy. Mieliśmy okazję poznać siostry i ich życie.  Następnego dnia złapała nas ogromna burza, która zmoczyła nam namioty, śpiwory i ubrania. Te trudności nie złamały w nas jednak radości i chęci dalszego pielgrzymowania. Podczas pielgrzymki trudności przeplatają się
z radosnymi chwilami. W Kluczborku byliśmy świadkami na ślubie Doroty i Grzegorza, a po nim zostaliśmy namaszczeni olejkiem radości. W doskonałych nastrojach uczestniczyliśmy
w wieczornym koncercie zespołu 40 synów i 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach z Wrocławia, grającego muzykę chrześcijańską. Następnego dnia doszliśmy do sanktuarium św. Anny w Oleśnie. Obok zabytkowego kościoła odbyło się niezwykłe nabożeństwo pokutne, podczas którego leżeliśmy krzyżem na trawie. Tam też wszystkie siostry Anie, zanim rozpoczęła się Msza Święta, przyniosły do ołtarza figurkę św. Anny. Podczas tegorocznej pielgrzymki przeżywaliśmy wraz z Głównym Przewodnikiem jego jubileusz 50-lecia kapłaństwa. Uroczystą Mszę Świętą dziękczynną za 50 lat posługi kapłańskiej Orzech odprawił nieopodal „Górki przeprośnej”, a kazanie wygłosił
bp Andrzej Siemieniewski.
Dziesiątego sierpnia dotarliśmy do celu naszej sierpniowej wędrówki. Na jasnogórskich wałach przywitał nas ks. Orzechowski, a grupa salwatoriańska na powitanie wypuściła w niebo 2 tys. gołębi. Potem udaliśmy się przed obraz Jasnogórskiej Madonny, a o godz. 11.00 uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, której przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski.
Mimo, że wróciliśmy do domu, nasze wędrowanie trwa. Ta pielgrzymka na pewno zmieniła każdego z nas i długo jeszcze będzie przynosiła owoce.
Wojciechowscy


Gdyby wiara twa była wielka jak
gorczycy ziarnko-
te słowa mówi ci Pan.
I z taką wiarą rzekłbyś do góry:
przesuń się, przesuń się.
A góra posłusznie przesunie się,
przesunie się, przesunie się.
W imię Jezusa przesunie się...

Słowa tej pieśni śpiewanej na tegorocznej 34. Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej na Jasną Górę poruszały moje serce i wzbudziły pragnienie posiadania takiej wiary. Jak to osiągnąć? Jak to sprawić? Z odpowiedzią przyszły mi słowa kazania ks. Orzechowskiego, który zachęcał, by zapraszać Jezusa nie tylko do apartamentów swojego serca, ale przede wszystkim na strychy
i piwnice pełne pająków i nietoperzy. Jeśli tylko otworzę na oścież swoje serce Jezusowi i wpuszczę Go, to On może uleczyć wszystkie zranienia, przemienić strach i lęk, oswoić porażki i klęski. Czy od tego wiara wzrośnie? Myślę, że tak. Człowiek pełen pokoju w sercu, łagodności i pokory jest zdolny w imię Jezusa pokonywać wszystkie trudności, które pojawią się w jego życiu, a wiara jest jego radością. Każda pielgrzymka, w której uczestniczyłam, zmienia mnie i wierzę, że ta również pomoże mi stawać się lepszą. Cieszę się bardzo, że w tym roku wędrowałam z całą moją rodziną, przyjaciółmi i znajomymi ze wspólnoty rodzin, z sąsiadami i wieloma osobami z Obornik Śląskich. Zachęcam wszystkich do otwarcia drzwi Chrystusowi, ale również do wspólnego pielgrzymowania. W październiku odbędzie się pielgrzymka do sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
Do zobaczenia na pielgrzymim szlaku.
Anna



Na tegorocznej pielgrzymce najbardziej podobały mi się wspólne kolacje, apele jasnogórskie
i śpiewanie podczas drogi. W zeszłym roku w grupie 8 został założony pielgrzymkowy zespół Biedronki. Śpiewamy w nim (ja, moja młodsza siostra, koleżanka Helenka, Maja i Kamila) jako przedstawiciele najmłodszej grupy pielgrzymów. Jednak najbardziej podobały mi się kazania
ks. Orzecha. Były proste i zrozumiałe, a przede wszystkim wniosły coś do mojego życia.
Jeśli chcecie się dowiedzieć jak iść po drodze w pyle i w skwarze, jak suszyć mokry śpiwór
w czasie ulewnego deszczu lub jak zjeść kanapkę  z ohydną mielonką to... WYRUSZCIE NA PIELGRZYMKĘ! :)

Zosia

W tym roku na pielgrzymce bardzo mi się podobało, szczególnie te momenty kiedy ksiądz podsumowywał dzień i opowiadał bajkę na dobranoc. Na długo zapamiętam ulewę w Oleśnicy.

Kasia

Na tegoroczną pielgrzymkę poszłam z rodzicami, ale też z moimi trzema koleżankami. Mimo, że znamy się już dość dobrze, mogłam poznać je także w tych niecodziennych sytuacjach, jakie na pielgrzymce miały miejsce. Jestem raczej nieśmiała w pierwszym kontakcie, a dzięki temu, że szłam z nimi, łatwiej mi było pokonać nieśmiałość i porozmawiać także z nieznanymi mi wcześniej osobami. Mam nadzieję, że do pójścia w przyszłym roku przekona się więcej osób w moim wieku. Pielgrzymka, oprócz pogłębienia mojej wiary i lepszego zrozumienia siebie, dała mi dużo radości i optymizmu oraz odwagi w kontaktach z innymi.

Natalka, 15 lat

W zeszłym roku byłem pierwszy raz na pielgrzymce, ale tylko przez kilka dni. W tym roku postanowiłem już pójść na całą razem ze swoją rodziną. Zarezerwowałem kilka miesięcy wcześniej tydzień urlopu i ruszyliśmy. Od strony ludzkiej to był bardzo przyjemny urlop; 24 godziny na dobę ze swoimi najbliższymi, cały dzień na świeżym powietrzu, bliskość natury – pola, lasy, łąki, poznawanie nowych ludzi, noclegi w namiocie. Jednak najważniejsza była codzienna bliskość Boga, której doświadczałem na pielgrzymce. Na długo zapamiętam swoją spowiedź odbytą
w drodze między polami kukurydzy, bez kolejki i bez pośpiechu. Takich rzeczy możesz doświadczyć na pielgrzymce. Polecam wszystkim.

Waldek

 

 


Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Dandelion Theme  Valid XHTML and CSS.