EDK 2015 Wrocław - Trzebnica
Wpisany przez Łukasz Polak   
piątek, 10 kwietnia 2015 17:16

Czym jest ekstremalność? Wydaje mi się, że dla każdego człowieka jest ona czymś innym a jednocześnie czymś bardzo podobnym.  Myślę, że ponad 2 tysiące lat temu, kiedy Jezus szedł swoją Drogą Krzyżową, chciał ją przejść jak najszybciej aby Jego cierpienie się skończyło. Ekstremalność Jego Drogi polegała na tym, że wiedział iż skończy się ona śmiercią. Jednocześnie jak bardzo musiał On być wytrenowany: fizycznie jak i psychicznie, bo przecież wymagało to od Niego siły i odporności, a nie było innego scenariusza… nie mógł zejść wcześniej z wyznaczonej trasy i powiedzieć: „sorki nie dałem rady, przerosło mnie to, może za rok spróbuje”. Nie mógł tego zrobić, nie tak się to miało wszystko skończyć. 28 marca 2015 roku w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej z Wrocławia do Trzebnicy zorganizowanej przez Ruch Młodzieży Salwatoriańskiej wzięło udział ponad 200 osób! I z tego co mi napisali organizatorzy… wszyscy doszli do celu. Każda z tych osób na swój tylko im wiadomy sposób przeżywała tę Drogę Krzyżową. Każda z nich miała inny poziom ekstremalności. Wszak wyszliśmy ok. 22.20, kiedy to właściwie większość ludzi szykuje się do snu, a nie jak My, ma do przejścia 30 km… nocą. Na „starcie” widziałem różnych ludzi… i takich o których pomyślałem… nie dadzą rady, i takich którzy byli ubrani w markowe trekkingowe ciuchy i takich, jak np. trzy wesołe zakonnice, które tryskały energią i widać było jak dla nich wiele frajdy sprawi sam udział w EDK. Każda z tych osób chciała zrobić tej nocy coś ekstremalnego… coś na miarę swoich możliwości… coś na granicach swoich możliwości… a może i coś ponad swoje możliwości.
Podejmujemy wyzwanie i każdy na samym początku zadaje sobie pytanie: Czy przejdę? Czy dam radę? Czy za 30 km będę tym samym człowiekiem? Czy za 30 km coś się zmieni? Czy wiem po co idę? Czy jestem normalny… przecież to jakieś wariactwo?!  Ale skoro tu jestem podjąłem wyzwanie, chcę sprawdzić jak to jest „ekstremalnie”, przecież to świadomy wybór każdej z 200 osób jakie tam były. Każdy wiedział po co i dlaczego idzie, i co bierze ze sobą: intencje?... problemy?... jakieś swoje sprawy?... EDK pokazała słabości z jakimi musimy się zmagać aby dotrzeć do celu i nagle coś co było w  sferze myśli, w sferze rozważań, w sferze duchowej staje się realne… staje się trudne. W sferze duchowej pozostają już tylko, a właściwie aż, rozważania na temat każdej stacji Drogi Krzyżowej. Rozważania, które zostały w dość ciekawy (wg mnie) sposób napisane, zebrane i przytoczone. W sposób, który charakteryzuje ks. Jacka Stryczka, Prezesa Stowarzyszenia Wiosna, pomysłodawcy EDK. I szczerze, te rozważania przypadły mi do gustu, spowodowały, że w czasie mojej drogi myślałem nad nimi, a nawet podzieliłem się swoimi myślami ze swoją współtowarzyszką – Agatą. Czyli cel został osiągnięty… brawo! Świetny chwyt, jak to się mówi szacun!
Na koniec może zdradzę co było moją ekstremalnością, i od razu powiem, że nie jest ona czymś wzniosłym ale raczej przyziemnym. Ja chciałem się sprawdzić i przejść EDK w jak najszybszym tempie i jak najkrótszym czasie. Podczas całej trasy dać z siebie wszystko (oczywiście z zachowaniem  „reguł”, czyli rozważań na wyznaczonych stacjach Drogi Krzyżowej) żeby na końcu poczuć to coś, czyli zwykłe zadowolenie, że tak właśnie potrafiłem się zmierzyć z moim poziomem ekstremalności. No i udało mi się… osiągnąłem tej nocy swój poziom ekstremalności, razem z Agatą i Elizą dotarliśmy do Sanktuarium Św. Jadwigi w Trzebnicy jako pierwsi po 5 godzinach i 26 minutach wędrówki. Szczęśliwi, uśmiechnięci, zmęczeni i zadowoleni, bo tamtej nocy przeszliśmy Drogę Krzyżową w 100% dla NAS ekstremalny sposób!
Łukasz Polak

 


Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Dandelion Theme  Valid XHTML and CSS.