Życie w małej wspólnocie chrześcijańskiej
Wpisany przez Zbigniew Stachurski   
sobota, 08 lipca 2017 10:46

Życie w małej wspólnocie chrześcijańskiej – to wyzwanie dzisiejszych czasów!


Pretekstem do napisania tego artykułu było moje uczestnictwo w Eucharystii sprawowanej w parafii św. Augustyna we Wrocławiu w sobotni wieczór dnia 1 lipca br. W Eucharystii tej uczestniczyła również polska, wielodzietna rodzina katolicka z Austrii. Od 10-ciu lat przebywa ona jako „rodzina w misji” w Wiedniu. Po homilii prezbitera, ojciec rodziny przedstawiał świadectwo ich życia w środowisku, do którego zostali posłani przez Kościół. „Rodziny w misji” to rodziny z Drogi Neokatechumenalnej, które na prośbę biskupów osiedlają się w rejonach zdechrystianizowanych lub tam, gdzie to jest konieczne. Rodzinom w misji towarzyszy zawsze prezbiter. Ich rolą jest, poprzez życie chrześcijańskie w małej wspólnocie oparte na Słowie Bożym i sprawowanej liturgii, świadczenie o ogromnej miłości Boga do człowieka niezależnie od czasu i miejsca jego życia. Wzorem życia są rodziny pierwszych chrześcijan żyjących w początkowym okresie rozwoju Kościoła.


W swoim świadectwie ojciec rodziny ukazał również obraz środowiska, w którym przyszło im żyć.  Wśród społeczeństwa austriackiego dominuje tzw. poprawność polityczna, gdzie mówienie o Bogu jest nie mile widziane. Widoczny jest wszechobecny relatywizm moralny a ludność żyje w/g zasad liberalnych. Zasady te m.in. objawiają się tym, że wielu młodych nie czuje już potrzeby zakładania rodzin, żyją jako tzw. „single”, żyją jako totalni egoiści. Dzieci w wielu przypadkach rodzą się w tzw. związkach partnerskich (konkubinatach). Małżeństwa sakramentalne u wielu to przeżytek, gdyż wiążą się one z odpowiedzialnością obu małżonków. Młodzi wychodzą z założenia, że lepiej żyć bez odpowiedzialności za drugiego a sakrament jest tylko przeszkodą do rozwodu. Codziennością są tzw. doraźne wolne związki akceptowane przez wiele młodych kobiet i mężczyzn. Natomiast w szkołach, nawet w przedszkolach oficjalne wprowadza się wśród dzieci praktyki związane z ideologią gender. Widok rodziny wielodzietnej jest zjawiskiem, który wzbudza sensacje i wywołuje krytyczne komentarze. Na niedzielną Eucharystię przychodzi zaledwie 2% ochrzczonych zamieszkujących parafię w tym większość Polaków mieszkających tam czasowo. Świątynie są puste a życie parafialne zanika. Wielu miejscowych księży, obserwując to zjawisko, zaczyna wątpić w skuteczność własnej misji, gdyż nie mają w swoich świątyniach dla kogo sprawować liturgii i głosić Słowa Bożego. Na potwierdzenie istnienia pustych kościołów w Wiedniu rzuciły mi się w oczy słowa kardynała Christopha Schönborna, które ukazały się w Gościu Niedzielnym  nr 26 z 2 lipca 2017r.: „ Jeśli w mieszkaniu lub podczas spaceru po mieście jest za gorąco – zasiądźcie w kościele! Weźcie ze sobą dobrą książkę lub po prostu rozkoszujcie się ciszą! Dla kochanego Boga wszyscy są mile widziani”. Z taką zachętą zwrócił się do mieszkańców stolicy Austrii arcybiskup Wiednia.
Zjawisko dechrystianizacji i kryzysu wiary nie jest także obce w innych europejskich państwach i zaczyna pomału być widoczne w naszych polskich parafiach. U wielu parafian w Polsce występuje rozdźwięk między wiarą a życiem, co nie jest właściwym świadectwem dla młodego pokolenia. W kościołach generalnie nie już widać młodego pokolenia. Brak jest również na niedzielnej Eucharystii dzieci z wielu katolickich rodzin. Stąd, obserwując z niepokojem to zjawisko neopogaństwa w Kościele, duszpasterze na czele z biskupami, podkreślają wielkie znaczenie małych wspólnot w parafii. Zachętą dla duszpasterzy i świeckich, do powoływania wiernych do małych wspólnot są słowa Jezusa „Idźcie i głoście”. Jest to zawołanie kierowane szczególnie do parafian żywo uczestniczących w życiu wspólnotowym parafii.


Parafia to wspólnota wspólnot, gdzie każdy może znaleźć miejsce dla siebie. Gdzie każdy może spełnić się i znaleźć odpowiedź na egzystencjalne pytanie „Jaki jest sens mojego życia?”. Bycie we wspólnocie pomaga poznawać się wzajemnie nie tylko z imienia ale z codziennego życia, przeżywanych problemów, przeżywanych radości i smutków, co tak naprawdę prowadzi do nawiązywania więzi osobistych prowadzących do jedności w grupie. Pozwala także do kształtowania pozytywnej postawy względem drugiego człowieka - świeckiego jak i duchownego. Postawę taką określamy słowami „miłość w wymiarze krzyża”. To znaczy, taką miłość, która boli, która kosztuje samozaparcia (nadstawienie drugiego policzka, kochania nieprzyjaciela szeroko rozumianego). W czynnych wspólnotach następuje proces doskonalenia miłości do Boga i bliźniego, które tak szczegółowo omawiał Jezus Chrystus w Kazaniu na Górze. Właśnie Zmartwychwstały Jezus Chrystus działający w małej wspólnocie uzdalnia jej członków do świadczenia „miłości w wymiarze krzyża” i „jedności”. A miłość tak rozumiana i jedność to znaki wiary, które od początku w Kościele działają cuda i pociągają innych do wiary. Zobaczcie jak oni się miłują – tak dziwiło się wielu pogan obserwując pierwsze wspólnoty chrześcijańskie. I wielu z pogan zapragnęło tak żyć jak chrześcijanie i dawało się ochrzcić. Sakrament chrztu był traktowany z pełną odpowiedzialnością i Kościół jako wspólnota mógł się rozprzestrzeniać na cały świat. Dzisiaj są więc potrzebne takie znaki wiary we wspólnotach. We wspólnotach świeckich wraz ze służącymi im duchownymi. Wspólnotach, gdzie życie duchowe opierać się będzie na Słowie Bożym i liturgii przeżywanej we wspólnocie braci, gdzie posługuje prezbiter.


Świadome moje uczestniczenie w małej wspólnocie, pozwoli mi świadomie uczestniczyć w życiu parafialnym nie tylko tym duchowym ale również i tym materialnym na wzór pierwszych gmin chrześcijańskich. Dlatego też w dzisiejszej rzeczywistości, każdy duszpasterz przewidujący przyszłość parafii jest obecny fizycznie w posłudze małym wspólnotom. Tam bowiem następuje wieloletni proces formacyjny parafian. Widocznymi stają się stopniowo znaki jedności i miłości (agape) wśród członków małych wspólnot a tym samym parafia staje się z parafii zachowawczej, parafią misyjną. 
Bóg zawsze pierwszy inspiruje np. posyłając do wielu parafii różnych swoich wysłanników. Takim „Bożym posłańcem” była, dająca świadectwo życia chrześcijańskiego wśród wstydzących się Boga, polska rodzina z Wiednia. Podobnych, posłanych rodzin w misji jest obecnie na świecie ponad 800. Wszystkie te rodziny spotkały Jezusa Zmartwychwstałego w małych wspólnotach, który dając im Swego Ducha uzdalnia ich do wypełniana misji, do której powołany jest każdy ochrzczony – ja także.

Zbigniew Stachurski

 

 


Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Dandelion Theme  Valid XHTML and CSS.